Wiśnia Dzieciom !

FOTO : Oficjalny FP Michała

Akcja „Wiśnia Dzieciom” trwa już od wielu lat. W okresie świątecznym, głównie w 2 i 3 tygodniu grudnia, Michał Wiśniewski odwiedza z prezentami od współpracujących z akcją sponsorów, zgłoszone wcześniej domy dziecka. Akcja jest naturalną konsekwencją faktu, iż Michał sam jest wychowankiem takiego domu. Jako kilkuletni chłopiec przebywał w placówce w Grotnikach koło Łodzi. Podczas takich wizyt rozmawia z dzieciakami o swojej przeszłości, dzieli się doświadczeniem, ale też bardzo uważnie słucha każdego z nich i poznaje ich historie. Są to bardzo szczere rozmowy pełne silnych emocji, dlatego też Michał nie pozwala na ich nagrywanie czy filmowanie. To, że jest muzykiem również nie jest bez znaczenia, nie tylko ze względu na popularność. Na drugim ze swoich solowych albumów wydał bardzo osobistą piosenkę „Nie pij tato”, z którą utożsamia się wiele dzieciaków właśnie z domów dziecka. Nie mniejszą rolę jako „protest song” odgrywa w ich życiu kultowe „POWIEDZ” zespołu „Ich Troje”, z którego tekstu wzięła swoją nazwę fundacja Michała. I w tym roku, dosłownie za kilka dni, rusza akcja „Wiśnia Dzieciom”, więc podpytałam Michała o kilka zupełnie podstawowych kwestii związanych z początkami akcji.

Pierwsze wizyty Michała w domach dziecka

W 1996 roku zostaliśmy poproszeni o wizytę w domu dziecka w Dąbrowie Rusieckiej i oczywiście pojechaliśmy. To były czasy kiedy w tego typu placówkach było naprawdę mega ciężko. Nie byliśmy dla tych dzieci osobami powszechnie znanymi, w związku z czym można powiedzieć, że było to takie najszczersze spotkanie. Wizyta odbyła się po powrocie dzieci z wakacji, więc przywieźliśmy ze sobą naszą pierwszą – właśnie wydaną płytę. Pogadaliśmy, pobyliśmy z nimi. Oczywiście byli poinformowani, że jesteśmy zespołem muzyków, więc na wszelki wypadek zrobili sobie z nami zdjęcia.

Pierwsze regularne wizyty

Takie w miarę regularne jeżdżenie po domach dziecka zaczęło się od tego, że pojechałem do Zabrza. Tam nie chciałem się zgodzić na to, by przyszły media, bo to prywatne, bardzo intymne spotkanie. Pani dyrektor wytłumaczyła mi jednak, że właśnie trzeba nagłaśniać takie rzeczy. Okazuje się, że jak ludzie usłyszą, że tam był Michał Wiśniewski czy ktoś inny znany, przychodzą i zaczynają interesować się nimi na co dzień. I tak naprawdę o tą pomoc, na co dzień im chodzi, bo my przyjeżdżamy od święta. Pierwsza poważniejsza akcja z New Yorkerem miała miejsce w 2004 roku i wtedy objechaliśmy około 12 domów dziecka. Od tamtego czasu to wszystko się zmieniło. Tak naprawdę zmieniło się pokolenie, dwa, a nawet trzy. Przecież najstarsi wychowankowie z pierwszych spotkań byli 16-latkami, a najmłodsi mieli jakieś trzy lata, bo tak trafiają do tych domów.

Fundacja Michała Wiśniewskiego

Fundacja „Wstań, powiedz nie jesteś sam” istnieje dopiero pierwszy rok. Nie było żadnej fundacji, lecz przepisy prawa tak się zmieniły, że ze względów podatkowych sponsorzy, którzy się pojawiają, żeby móc dotować dzieci z domów dziecka, potrzebują takiej organizacji. Tak więc fundacja powstała po to, by nie odbierać tym dzieciakom fanu z prezentów, które im zawozimy, chociaż są one gdzieś na drugim miejscu. Najważniejsza jest rozmowa, którą odbywamy. Pamiętam, że New Yorker przy pierwszej akcji musiał płacić podatek od prezentów, które dał dzieciakom, więc to nie było fajne. W tym roku jeszcze nie przez fundację, ale już w przyszłym roku, razem z naszymi partnerami jak Fundacja „Po Pierwsze”, będziemy mogli to zrobić pierwszy raz – w pełni profesjonalnie.

Relacje z dzieciakami po akcji

Z częścią dzieciaków widzimy się każdego roku, ponieważ ich domy dziecka zgłaszają się do naszej akcji co roku lub my się z nimi kontaktujemy. Spotkania są fantastyczne i za każdym razem coś wnoszą. Jedne placówki są bardziej zaangażowane, drugie mniej i tutaj absolutnie nie rozróżniamy, ale chcemy jechać tam, gdzie oczywiście wita się nas z otwartymi ramionami. To ułatwia po prostu realizację założeń całego przedsięwzięcia. Ta fundacja ma na celu stworzenie ośrodka dla tych dzieciaków, które podobnie jak ja chcą, aby im się w życiu udało i są zdeterminowane, by wziąć los w swoje ręce. I wielu rzeczywiście się to udaje. Oczywiście jest to niewielki procent, bo jak to w życiu, nie dla każdego pisane jest szczęście i miłość na zawsze.

Szczególne wizyty

Nie jestem ich w stanie wyróżnić, ponieważ jest ich cała masa. Tak naprawdę każda jest niezapomniana, z różnych powodów. Nie zawsze chlubnych, ale to przy takiej akcji się zdarza, a łącznie przez te lata odwiedziłem około 120 domów dziecka. Tak naprawdę ludzie mają różne wyobrażenia o tego typu domach. Większości się wydaje, że jak się wyjmie z szafy misia bez jednego uszka, to taki dzieciak będzie się nim bawić, bo nie ma. Ale tak to nie działa. Generalnie myślimy też o tym, by zacząć spełniać marzenia tych dzieci i wprowadzić system stypendialny dla tych, którzy naprawdę ciężko pracują nad sobą. Taki trochę mój kazus. Jednak, co by o tym nie mówić, dom dziecka uratował mi życie. Nie wiadomo jakby się to wszystko potoczyło, gdybym został z mamą. To, że dzisiaj jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi, to nie znaczy, że zawsze tak było. O tym właśnie sobie z dzieciakami rozmawiamy, bo każdy z nich ma swoją historię. W tym roku odwiedzimy 21 domów dziecka. Niestety musieliśmy część zgłoszeń odrzucić dlatego, że preferujemy te, które mają więcej wychowanków. Więcej niż te 21 placówek odwiedzić się nie da. Mamy też pewne limity możliwości czasowych i finansowych. Tak odpadły Kozienice w tym roku i z tego powodu jest mi strasznie przykro, ale już jesteśmy umówieni na przyszły rok.

Tegoroczne oczekiwania

Nie mam. Kilkoro wychowanków odeszło, kilkoro doszło. Zawsze jest coś nowego. Przykre, ale prawdziwe. Jest z kim rozmawiać i zawsze jest to nieprawdopodobne przeżycie. Czegoś specjalnego – myślę, że nie. Dzieciaki zawsze mogą do mnie napisać. W zeszłym roku jeden z domów dziecka potrzebował kostki brukowej na bardzo dużą powierzchnię. Minął rok i my załatwiliśmy im tą kostkę, a władze zorganizowały jej transport. Tak wspólnymi siłami coś robimy. Ważne jest, by były to konkretne życzenia. Fajnie jest się modnie ubrać i oczywiście myślę, że New Yorker będzie z nami do końca, natomiast chcielibyśmy realizować marzenia. Będziemy pracować nad tym, by każde dziecko dostało od nas taką podstronę, gdzie sponsorzy, którzy chcą nam pomagać, mogli konkretnie zobaczyć, kim są te dzieci i jakie mają potrzeby.

Tegoroczni sponsorzy

PTAK Moda, New Yorker ubierają starsze dzieciaki, Fundacja „Po Pierwsze” już w zeszłym roku zajęła się tymi młodszymi. Auto Stefaniak płaci paliwo, Ziaja daje kosmetyki. To też taki sponsor, na którego zawsze można liczyć. Jesteśmy otwarci na każdego, tym bardziej, że trzeba sobie zdawać sprawę, iż to ogromna liczba dzieci.

Tekst będzie kontynuowany.

search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close